|
niedziela, 02 listopada 2008
Wczoraj ...
... przyszedł mi do głowy tytuł świetnej książki: "Stranger in a strange land". What the hell am I doing here ???
piątek, 31 października 2008
Spokój
Wczoraj spotkanie z przyjacielem. Strasznie się obaj uspokoiliśmy ostatnio. Nie ma już takich emocji, nie ma tej złości wobec kobiet. Nie ma miotania sie w morzu krótkich i coraz bardziej nowych znajomości. Po rozstaniu zapanował chaos. Niby pojawił się ktoś nowy, ale ten ktoś nowy nie był jedynym kimś nowym. Jak zwykle :) Krótko mówiąc następowała powtórka z rozrywki z prawdopodobną powtórką z katastrofy. Trzy miesiące nieustannych nowości. I cóż, w końcu zatrzymałem się, skupiłej się na tej jednej jedynej. Tempo spadło i coraz częściej zaczynam mysleć, że właśnie tak jest dobrze.
środa, 10 września 2008
Zonk ;))
Właśnie czytam sobie zestawienie najbardziej gejowskich płyt wszech czasów. I cóż widzę: genialny Bowie o pająkach z Marsa, który w tej chwili leci z moich głośników znalazł się na zaszczytnym pierwszym miejscu, a im dalej w las tym bardziej znajomo (oczywiście nie zabrakło masy typowej żenady, ale też wielu perełek wprost z mojej półki). Wnioski są dwa, jeden pominę a drugi - czas na coming-out; chyba jestem lesbijką;))
środa, 03 września 2008
vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Nic nie trwa wiecznie, koleżanka zaczyna się robić zazdrosna. Nie tak się umawialiśmy.
sobota, 30 sierpnia 2008
Stópki
Zastanawiam się, myślę sobie. Czy mężczyzna dbający o stópki jest jeszcze mężczyzną ? Hmmm. Ja dbam o stopy :))) Kiedy usłyszałem słowo stópki, dostałem napadu śmiechu, ale przecież to tylko słowo, to znaczy słówko, słóweczko, prawda ? :))))) Konwergencja płciowa postępuje jak widać. A ja tradycyjnie z boku sobie rechoczę ... rechotam. Hmmm. Ten język.
poniedziałek, 25 sierpnia 2008
niedziela, 24 sierpnia 2008
Kłamstwa
Ona okłamywała mnie dla mojego dobra. Uważała, że to był stan wyższej konieczności, że tak będzie lepiej itd. Niestety ci, którzy nie potrafią kłamać nie powinni tego robić. Dla mnie wszystko było jasne. Jedno co muszę przyznać to, że nie robiła tego często, dwa razy w ciągu kilku miesięcy, o dwa razy jednak za dużo. W gruncie rzeczy uważała się za porządną dziewczynę więc gryzło ją to mocno, ale jednak uważała się za usprawiedliwioną. Ja nie drążyłem sprawy, raz skapitulowałem, myśląc, że tak będzie lepiej, drugim razem miałem to już daleko gdzieś. Z kolei ja jej nie okłamywałem, ja tylko nie mówiłem jej wszystkiego. Dlaczego? Dla jej dobra oczywiście:) Para ludzi, którzy nie potrafią, albo nie chcą ze sobą rozmawiać. Pół roku w plecy. Co w tym dziwnego? Nigdy wcześniej tak nie miałem, ale też nigdy nie grałem aż tak intensywnie na dwa fronty. Kiedy piłem wódkę razem z moim przyjacielem, w tą noc kiedy podziękowaliśmy sobie na dobre powiedziałem: że już nigdy więcej podobnych zabaw. I co ? Sam nie wiem czy wytrzymam. Na razie nawet pokus nie ma. Na razie.
środa, 20 sierpnia 2008
Nie mam pomysłu na tytuł :)
Mam pewien feler, brak powiedzmy. Szybko się nudzę i potrzebuję nowości, a jeśli już ich nie ma to konieczna jest dawka adrenaliny. W układzie kobieta oficjalna i kobieta nieoficjalna czułem się jak ryba w wodzie. Tłumaczyłem to sobie wtedy zbiegiem okoliczności, sytuacją itd. ale tak naprawdę to chyba sprawiało mi jakąś chorą przyjemność. Miałem wszystko pod kontrolą, i nikt poza mną nie znał całej prawdy, a jednak nie czułem się z tym dobrze, na tyle dobrze aby ta sytuacja trwała bez końca, tym niemniej adrenaliny nie brakowało, oj nie :) A teraz jest niby fajnie, ale nudą wieeeejeeee. Przyjaciel mi mówił, żebym zaczął skakać na spadochronie, ale to rozwiązanie tylko na chwilę, przecież zaraz wyląduję i co ? Null, nothing. A ja mam potrzebę ciągłego napięcia, lubię grać itd. Resztki poczucia przyzwoitości trzymają mnie w ryzach i mówią, że nie wypada. No nie wypada, więc siedzę sobie grzecznie, życia używam, nie obiecuję, bo obietnic i tak nie będę w stanie dotrzymać, i trwam tak sobie spokojnie. Ale do czasu, do czasu, bo na końcu tunelu świeci światło, wiem, że iść tam nie powinienem ale chyba pójdę, coś się znowu będzie działo :)
wtorek, 19 sierpnia 2008
piątek, 15 sierpnia 2008
Pozory
Kiedy ją poznałem wydała mi się sympatyczną, nieśmiałą dziewczyną, nic więcej. Mimo wieku 25 lat sprawiała wrażenie skromnej nastolatki, zresztą tak samo wygląda dzisiaj. Podejrzewałem ją nawet o to, że jest dziewicą. Nie jest, ale przecież to żadne osiągnięcie. To się zdarza. Zabierałem się do niej powoli, delikatnie, bo nie wypadało, bo nie mogłem, bo byłem zajęty itd. Coś ciągnęło nas ku sobie, mocno, Mimo przeszkód, a kiedy już one ustąpiły, obudził się demon. Sklep, przymierzalnia, przystanek, taksówka, kino, praca, na biurku, na podłodze, o banalnym łóżku już nie wspomnę, zawsze, wszędzie, bez przerwy, chętnie. R_e_w_e_l_a_c_j_a. Tego zawsze chciałem, tego mi brakowało. A poza tym, nikt poza mną nawet jej nie podejrzewa, ona wygląda naprawdę niewinnie :) It's getting better
Sam czasem dziwię się temu jak szybko przechodzi mi złość i gotowy jestem zaczynać na nowo. Emocje się uciszyły, włączył się rozum. Widzę co miałem, a co mam. Miałem związek, nie mam go, mam wolność. Plus. Skończyły się absurdalne ptetensje. Plus. Brakuje mi codziennej bliskości. Minus, ale się przyzwyczaję, tak jak przyzwyczaiłem się do jej obecności. Rzeczy, które robiliśmy razem robię teraz sam, czasem minus, czasem plus. Mam więcej czasu dla siebie, wielki plus. Życie seksualne polepszyło się znacznie, mogę powiedzieć, że zamieniłem zahamowaną seksualnie dziewczynę na tryskającą energią, pomysłami i kompletnie pozbawioną zahamowań przyjaciółkę. Gigantyczny plus. Tym samym tytuł notki jest zdecydowanie na miejscu, co było do udowodnienia :)
czwartek, 14 sierpnia 2008
Przedmiotowe traktowanie kobiety
Po ostatnich wydarzeniach patrzę na kobiety inaczej. Zaczynam traktować je w sposób utylitarystyczny, oczywiście bez kłamstw. Czysty układ: przyjemność za przyjemność, żadnych uczuć. Układ, w którym jestem po raz pierwszy i odnajduję się w nim coraz lepiej. No cóż ... jeżeli za rok mam usłyszeć od następnej, że jej się tylko wydawało, to zaczynam zastanawiać się jaki to ma sens. Może czas już zmienić podejście i skupić się na czystej przyjemności ? Tak, chyba tak. Czy tak będzie już zawsze ? Myśl o tym, że tak zostanie wcale nie jest dla mnie tak niepokojąca jak jeszcze kilka dni temu. A więc ... zmiany, zmiany, zmiany. Na lepsze :)))
poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Klin
Klin klinem ? No nie wiem, nie stosowałem, stosuję. Ale primo czuję się lepiej, secundo byłem z nią w kinie i nie wiem nawet na jakim filmie ;))))
niedziela, 10 sierpnia 2008
Dziewczyny z czata
To dla mnie nowość. Nie bawiłem się w te rzeczy, ale wczoraj inicjacja itp. Inicjacja, obserwacja, mianowicie taka, że kobiety szukają normalnych. Kiedy przyjąłem taki nick same zaczęły do mnie zagadywać. Co gadały to już inna sprawa, ale jednak to symptomatyczne. Kobiety szukają normalnych, dla mnie to odkrycie, bo zawsze myślałem, że szukają nienormalnych tzn. wyjątkowych, a tu proszę nastał sezon na normalność (albo był zawsze tylko nie wiedziałem). Ja co prawda jestem nienormalny, ale świetnie udaję normalnego. A więc Van musisz przebudować swoją strategię. Najwyższy czas. Oczywiście tylko pod warunkiem, że dzisiaj nie zakończysz ł-domknięciem:) Pekin, wegetacja
No to sobie dalej wegetuje, lecz thanks God napięcie opada, jak to zwykle u mnie, strasznie przejąłem się na chwilę i już gotów jestem do następnych kłopotów. A one nadchodzą już dziś. Klin klinem ? Nie, nie, nie. Tak, tak, tak. Jak to mówili starożytni: pożyjemy, zobaczymy.
Dzisiaj patrzę na Pekin już z większym zainteresowaniem i troche się dziwię, szczerze mówiąc specjalistki od podnoszenia ciężarów wyglądają bardziej kobieco niż te straszne rowerzystki. Hmmm a przecież ja uwielbiam rowerzystki, ale tylko te bez sterydów:)) Na szczęście jest jeszcze siatkówka plażowa, mało w tym sportu ale w sam raz aby zawiesić oko na chwilę, szkoda, że tylko we włoskiej telewizji:) Na szczęscie mam stosowny talerzyk. |